|
Mój blog będzie o życiu, zwyczajnym życiu - jeśli moje życie można nazwać zwyczajnym.
wtorek, 10 lipca 2007
Blog
Wakacje... niby powinnam mieć więcej czasu na pisanie, lecz ja chce te wakacje spedic inaczej niz na mysleniu o tym co napisze w blogu, takze robie sobie przerew. Jeśli bede umiała połączyć nauke w liceum i pisanie bloga to bede go kontynuowałą, jesli nie to i tak go zostawiam, poniewaz fajnie tak czasami zajrzec co sie pisało. Pozdrawiam gorąco ;)
niedziela, 08 lipca 2007
Praca...
Wczoraj i dziś byłam w pracy, nie wiem czy wspomniałam gdzie pracuje to już mówie. Pracuje jako kelnerka na weselach. Na tym weselu z tego weekendu było super. Wszystko szło gładko, ludzie nam pomagali............. oraz był taniec dla kelnerek... Ale było super. Chyba najlepsze wesele (oczywiście jeśli chodzi o pracujące) na jakim byłam.... znaczy sie pracowałam ;-)
czwartek, 28 czerwca 2007
Szkoła i ludzie...
Życie układa mi sie na nowo, patrze trzeźwo na ludzi, a nie tak jak kiedyś tylko z zewnątrz. Dostrzegam to, co wcześniej nie widziałam. Nie miałam pojęcia, że w ludziech jest tyle zła, tyle chamstwa i tyle kłamstwa.... Teraz wiem kto jest prawdziwym przyjacielem... Umiem już rozpoznać wroga od dobrego człowieka, choć błędy każdy może popełnić...
niedziela, 17 czerwca 2007
Wszystko...
W ostatnim czasie wiele się zdarzyło... W czwartek przyszły wyniki z egzaminu gimnazjalnego i punkty mile mnie zaskoczyły. Mam 47/50 pkt. z części matematyczno-przyrodniczej i 41/50 pkt. z części humanistycznej. Poprostu nie chciało mi się wierzyć... Mam az 88 pkt, jestem niedosyc ze najlepsza w klasie to jeszcze najlepsza w szkole, heh...nie moge uwierzyc.. Moja średnia na koniec gimnazjum to 4,64 jak dla mnie bardzo dobra... i do tego wzorowe zachowanie… Wszystkie punkty jakie zdobyłam to aż 156/200 czyli z takim wynikiem mogła bym sie dostać do każdej szkoły, DOPISEK: {chociaz chciałam zostać w wiosce ide w miasto, (decyzja zapadła w wakacje 2007, ale bardzo sie z tego ciesze) } Wiele moich przyjaciół idzie do innej szkoły, smutno m z tego powodu, chciała bym abym dalej mała takich przyjaciół jak w gimnazjum... ale jak to ktoś kiedyś mi powiedział "Kontaktów się nie zrywa przecież tylko dlatego, że idzie się do innej szkoły". I ja sie z tym zgadzam... ;-) . Zreszta moze poznam takiech prawdziwych przyjaciół właśnie w liceum? Nic nie wiadomo. Wczoraj byłam na komersie, zabawa zapowiadała się beznadziejna (ledwo doszłam na tą impreze to już miałam odciski), musiałam zadzwonić do mamy, aby przywiozła mi inne buty, a później okazało się że w tych butach tez nie da się tańczyć, więc później tańczyłam na boso (troche mnie pani okrzyczała, ale nie byłam jedyna bez butów...). Od tego momentu zabawa była bardzo fajna, wyszalałam sie za wszystkie czasy, a do tego nauczylam moją koleżanke tańczyć. O 23 komers sie zakończył i jak to zawsze po komersie (podobno taka tradycja) wszyscy poszliśmy pieszo do pobliskiej dyskoteki (pierwszy raz byłam w dyskotece) i wszyscy się bawili. Ja i moje przyjaciółki poszłyśmy do domu o 3... I takim sposobem dzisiaj wstałam o 11... ;-) Do następnego. papa
piątek, 27 kwietnia 2007
Smutne...
Smutne są słowa bez echa Smutny jest uśmiech gdy ból się uśmiecha Smutne są kwiaty co więdną bez słońca Smutne jak serce co tęskni bez końca.
środa, 25 kwietnia 2007
Po testach...
Mineły 2 dni testów gimnazjalnych. Dzisiejszy Matematyczno-przyrodniczy poszedł mi bardzo dobrez i bardzo sie z tego ciesze. Wczorajszy humanistyczny gorzej, jednak nie martwie sie, ponieważ na tym ścisłym mi bardziej zależało ;) . Jutro wycieczka. papa
sobota, 07 kwietnia 2007
Cytat...
“W życiu musi być dobrze i niedobrze, ks. Jan Twardowski
sobota, 03 marca 2007
...
Jeśli ktoś uważa, że przyjaźń to oszukiwanie swojego przyjaciela - to mam mnóstwo przyjaciół... Ale dla mnie przyjaźń to mówienie prawdy i dzielenie się swoimi racjami, a nie okłamywanie i oszukiwanie...
niedziela, 25 lutego 2007
Jaka jestem...?
Jaka jestem...? A więc moge sie opisać tak jak w niektórych pamiętnikach trzeba by było.
A więc:
Dużo się togo zrobiło. BARDZO DUŻO. tak pomału myślam o tym, co o sobie wiem i jak widać to tego jest dosyć, dosyć...
wtorek, 20 lutego 2007
Obowiązki...
Nie mam ostatnio czasu, aby napisać, ponieważ były rózne sprawy związane z byciem 3 klasistą (gimnazjalistą) ;-) .
A więc:
poniedziałek, 12 lutego 2007
Moje zdjęcie...
Początek jesieni 2005 -> zielona szkoła w Głuchołazach. Byliśmy na wierzy na górze Biskupia Kopa. Była gęsta mgła która pokazywała jedynie szczyty gór, wyglądało to pięknie -> natura jest nieobliczalna. Zrobiłam tam pare zdjęć, większość wykasowałam, ale jedno zostawiłam - a jest to zdjęcie, które zrobiłam jako pierwsze będąc na tej górze. Pierwsza wizja zdjęcia, pierwszy widziany, piękny zresztą, widok. Mam to zdjęcie do dziś. Pare dni temu skopiowałam je z komórki na komputer i chciałam się z wami tym zdjęciem podzielić. (telefon ma słaby aparat, więc zdjęcie nie jest najwyższej jakości)
To zdjęcie jest przepiękne, gdy pomyśle, ze ja je sfotografowałam to aż mnie duma rozpiera. Chyba pojade jeszcze gdzieś w góry. A i jeszcze jedno, to nie jest jezioro czy rzeka, to piękny krajobraz gór przeplatany piękną, niebiańską mgłą.
piątek, 09 lutego 2007
Po urodzinach...
Bardzo mi sie popobały urodzinki, mam nadzieje, że Agacie, Ani i Patrycji też ;-) , a i dziękuje za prezenty, są superowe. A dziś z Agatą i Anią byłyśmy na łyżwach (Ania organizowała) , było fajnie, ale strasznie dużo ludzi i kolejka bardzo długa (bo to jest przywilej feri zimowych). Maiłyśmy z Agatą małą sprzeczke, bo wpadła w jakiegoś chłopaka i zaczełam sie z niej śmiać (śmiesznie to wyglądało), potem zapytała sie czy jej zazdroszcze i w żartach powiedziałam, że tak i wtedy zaczeło sie pchanie mnie na ludzi - ale ani razu sie nie wywróciłam. Heh... nie to co Ania a Aga :P Było super!!! Dzieki
środa, 07 lutego 2007
Urodziny...
Dziś są moje urodziny, mam już 16 lat.
Przyjdą do mnie 3 kumpelki i zrobimy sobie małe przyjęcie urodzinowe. Ide się szykawać na urodzinki ->jakieś ciasto upiec czy coś ;-) , W najbliższych dniach dan notke z urodzin i imprezki.
poniedziałek, 05 lutego 2007
Imieniny przyjaciółki...
Dziś moja przyjaciółka Agata ma imieninki. Także jak to czyta, to życzę jej wszystkiego co najlepsze, zdrowia, szczęścia, miłości, dobrych ocen w szkole, fajnego chłopaka, duzo prezentów i wszystkiego innego co się życzy w dniu imienin...
A ja za 2 dni mam swoje urodzinki. 07.02.2007 -> moja własna prywatna szesnastka, żeby uczcić to piękne jak co roku święto postanowiłam zaprosić moje trzy najlepsze przyjaciółki na małą imprezke. Nie mam pojęcia co bedziemy robić, ale wszystko jest możliwe :-).
sobota, 03 lutego 2007
Nie cierpię życia...
Wczoraj mineła 1 rocznica śmierci mojej babci (ze strony taty) , a do tego nie całe pół roku temu zmarł mój dziedek (też se strony taty). Także jak już pisałam, mój tato nie żyje od niecałych 13 lat, więc już od śmierci dziadka, nie kontaktujemy sie zabardzo z rodziną ze strony taty. Dziś jest msza za moją babcie (jak mówiłam 1 rocznica śmierci) i wszyscy sie spotkamy, nie wiem jak to bedzie. Nie mam dziś chumoru ani chęci na dalsze rozpisywanie się, ale nie dlatego, że jest rocznica, ale coś sie dzisiaj stało i poprostu nie moge się otrząsnąć i nie mam ochoty na nic.
piątek, 02 lutego 2007
Piękny wiersz...
Czesław MiłoszMiłość
niedziela, 28 stycznia 2007
Ferie...
Dużo śniegu i wymarzone ferie przyszły . Tak czekałam na te ferie, a teraz nie wiem co bedę przez te 2 tygodnie robiła. Ale... w ciągu feri mam urodzinki więc bedzie imprezka :-) . A jeśli chodzi o test matematyczno-przyrodniczy to poszedł mi jeszcze lepiej niż z polskiego. Bardzi sie ciesze.
czwartek, 25 stycznia 2007
Wiersz
Znalazłam piękny wiersz, bardzo mi się spodobał gdy go przeczytałam
"Lubisz mnie?" Lubisz mnie? Złapał ją za ręke i powiedział: Bez komentarza... (za piękny, żeby komentować)
sobota, 13 stycznia 2007
Szukając miłości...
Mieć chłopaka, pokazać się z chłopakiem, pochwalić się chłopakiem - OK,ale to nie jest najważniejsze. Możemy to robić - nie mam do tego żadnych zastrzeżeń, ale będąc zakochana w tym chłopaku - to co innego -> to miłość. Więc: Robić to samo, tylko z miłości - to jest najważniejsze.
Bardzo chciałabym znaleźć swoją miłość. Musi być ze mną, wysłuchiwać mnie, powinniśmy rozmawiać, dużo rozmawiać - o sobie, o naszej miłości, o naszej rodzinie, o naszych przyjaciołach, o wszystkim. Powinnam czuć jego obecność -> gdy będę płakać - wysłuchać mnie, gdy będę przerażona -uspokoić mnie...Dla mnie nie jest ważny wygląd, wiek, tylko serce - wielkie serducho, którego nie wsposób nie pokochać. Musi mnie pokochać taką jaka jestem. Musi przy mnie być, kochać mnie i szanować bliskie mi osoby. Wiem, że to dużo, ale mi się nie śpieszy ze znalezieniem takiego partnera na całe życie, w końcu mam dopiero 15 lat :-)
wtorek, 09 stycznia 2007
Miłości w rodzinie nikt nie zmieni!!!
Byłam na cmentarzu – nie było śniegu, nie było zimna. Tylko padał drobny deszczyk, który uświadamia mi, że mojemu tacie jest smutno z tego powodu, że go nie ma. Jak tam byłam, to taka pustka była we mnie – a teraz ulga, nie wiem dlaczego, ale ulga. Nie rozumiem dlaczego musiał odejść, ale widocznie tak musi być – i nie będę się temu sprzeciwiać. Podarowałam tacie dużą świeczkę i garść tulipanów – i pustka odeszła, zrozumiałam, że mam mamę i brata i całą resztę rodziny oraz przyjaciół, która nas kocha i kochać będzie.
niedziela, 07 stycznia 2007
Śpieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą
Niedziela - zwyczajny dzień, jak co dzień. Wtorek - też będzie zwyczajny dzień -> ale nie dla mnie. We wtorek mój tata miał by 50 lat, miał by - bo nie żyje, od ponad 12 lat. Miałam wtedy ledwo 3 latka - nic nie pamiętam, nic. Teraz mam 15, za miesiąc będę miała 16, a jednak brakuje mi go - chciałabym wiedzieć coś więcej o nim niż tylko tyle, co z opowiadań mamy. Jaki był, jaki miał zapach, czy byłam jego ukochaną córeczką... Nic nie wiem... Nie wiem jak umarł, co się stało... Mama powiedziała mi, że mi powie jak będę przygotowana - na co??? Nie wiem... Nic nie wiem. Mam zamiar we wtorek być na cmentarzu do wieczora - zadawać sobie pytania na które (jak narazie) nie otrzymam odpowiedzi. Tata - jakie to dla mnie obce. Nigdy, prawie nigdy nie używałam tego słowa - jedynie jak mówiłam do niego, rozmawiałam, prosiłam, błagałam o coś - chociaż to była tylko modlitwa do niego->moja własna modlitwa do mojego taty. Słowo ojciec brzmi strasznie - nie wiem dlaczego. Tak stanowczo. Tak bez serca. Jest wiele ludzi młodych, którzy nie szanują swoich rodziców - którzy nazywają ich "starzy", "pierniki"... itp. Nie szanują ich - nawet nie wiedzą jakie mają szczęście, że ich mają. Ja nie umiałabym powiedzieć do swojego brata "brachol", czy coś w tym stylu. Do mojej mamy nie umiałabym powiedzieć "stara". Teraz mając niecałe 16 lat chciałabym wiedzieć wszystko o świecie, wszystko o życiu, wszystko...o wszystkim. W szczególności wszystko o moim tacie. Jedynym, najukochańszym na całym świecie i wszechświecie. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Mój blog...
Super zabawa...
Ulubione blogi
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||